wtorek, 23 lipca 2013

Kończymy zajączka w kratkę:)

Dziś będę wykańczać ubranko. Pierwszy uszatek w rozm 40+. Spodobał się córce, pomimo, że marzy jej się królisia w sukieneczce. Wszak Stefania ma spodnie i była uszatkiem testowym nr 2, nie do końca jeszcze takim, jakim chciałam aby mi wyszedł. Jasno też stwierdzam, że większych królisi nie będzie. Muszę też popracować jeszcze nad techniką przyszywania kończyn, ale tak to jest, gdy uczymy się z internetu. Nic nie jest do końca takie, jakie nam się wydaje;) I tym miłym akcentem zakończę poranny wywód na temat królików lub jak inni wolą - zajączków:)





Update 18.00

Niestety nie dam dziś rady. Dziecko marudne, ząbki rosną, do maszyny nie usiadłam. Ale za to zrobiłam sobie wykrój anioła - śpiocha:) Będzie pierwszym jakim zamierzam uszyć. Zapewne nie ostatnim. Powiesimy go nad łóżkiem maluchów, aby dawał tylko dobre sny! Miejsce następnego aniołka - stróża zarezerwowane w przedpokoju. Więc wszystko ustalone, oby tylko aniołki się udały:)

2 komentarze:

  1. Gabi ma szmacianki z Igielni.Rewelacyjne są.I od jej 1urodzin są z nami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Potwierdzam, są wytrzymałe. Maluszek mój swojego uszaka tak wytarmosił, a ten nadal żyje;)))

    OdpowiedzUsuń